WOMENOMICS DAILY NEWS
stories
13. Grudnia 2018

Szefowa TEDxWarsawWomen o tym, jak wygląda praca kuratora TEDx

Codziennie na świecie odbywa się 10 eventów TEDx, a w weekendy pewnie więcej. Rozmawiamy z Eleną Pawętą, Kuratorką TEDxWarsawWomen. Elena do Polski przyjechała jedenaście lat temu z pięknego Petersburga. Cztery lata temu zaczęła organizować TEDx w Łodzi, a w tym roku z powodzeniem zorganizowała TEDxWarsawWomen w Warszawie.

WPM: Jak zaczęłaś organizować TEDxWarsawWomen?

Elena Pawęta: Zaczęłam w Łodzi od organizowania TEDx oraz tematycznych wydarzeń TEDxSalon. Dwa lata temu z rodziną przeprowadziłam się do Warszawy i pierwszy pomysł, jaki miałam, to że muszę zorganizować TEDxWarsawWomen. Wiedziałam, że TEDxWarsaw prężnie działa. Od razu dołączyłam do tej drużyny, wiedziałam też, że TEDxWomen był zorganizowany w 2015, a później już nie. Znalazłam tu pole dla siebie. Skontaktowałam się z dziewczynami, które organizowały pierwszą edycję, zorientowałam się, jak to wszystko wyglądało i przystąpiłam do działania. Tegoroczna edycja, która odbyła się 30 listopada przeszła nasze oczekiwania. Mieliśmy pięćset miejsc, bilety wstępu rozeszły się w piętnaście minut. Na Facebooku mieliśmy prawie dziesięć tysięcy osób zainteresowanych wydarzeniem, które pisały codziennie, jak mogą dostać bilet, od kogo mogą odkupić, deklarowały, że mogą zapłacić za niego więcej. To pokazuje, jak potrzebne jest to wydarzenie.

WPM: Piszą w sprawie uczestnictwa też mężczyźni?

EP: Tak. Zresztą naszym celem jest, aby temat kobiet nie był tylko dla kobiet. W zespole organizacyjnym mamy mężczyzn, na scenie w tej edycji wystąpiło trzech panów. Kobiety i mężczyźni nie mogą istnieć bez siebie. Uważam, że dużo więcej od wydarzeń tylko dla kobiet opartych na haśle – „kobiety inspirują kobiety” wnoszą te, w których ważne tematy dotyczące kobiet poruszane są w gronie zarówno kobiet jak i mężczyzn. Czuję, że jest to wydarzenie potrzebne. Wiele jest kobiet w biznesie, wiele historii mamy do opowiedzenia. Nie jestem zwolenniczką tego, że mamy robić to na siłę. Nie jestem za tym, żeby regulować naszą obecność parytetami. Ale kobiety istnieją w mediach, w sztuce, w biznesie i muszą istnieć też na scenie ważnych wydarzeń.

WPM: Jak dostać się na scenę TEDxWarsawWomen?

EP: Na pół roku przed wydarzeniem zaczynamy zbierać pomysły na osoby, które widzielibyśmy w roli mówców. W pierwszym etapie zbieramy te pomysły wewnętrznie. Szukamy osób, które mają do przekazania jakąś ideę – zgodnie z hasłem przewodnim TED - ideas worth spreading. Oczywiście zgłaszają się do nas bardzo ciekawe osoby, które robią świetne rzeczy. Jak pytamy je: O czym chcecie opowiedzieć?, często w odpowiedzi słyszymy: Mogę powiedzieć o wszystkim, jaki temat Was interesuje? Wtedy się nie decydujemy. Nie stawiamy na osobowości, stawiamy na idee. Dlatego też szczególnie zależy nam na osobach, które jeszcze nie miały okazji o swojej idei powiedzieć szerokiemu gronu. Szukamy osób, których idee możemy odkryć przed światem. Bardzo często takie osoby boją się wystąpień publicznych, bo nigdy ich nie doświadczyły na własnej skórze. Wśród naszych mówców są też osoby, które wcześniej nie słyszały o TED i wydarzeniach satelitarnych. Dla nich robimy dodatkowe szkolenia, dajemy feedback, doskonalimy ich warsztat. Wśród organizatorów mamy profesjonalnych mówców z Toastmasters International, którzy są mentorami naszych speakerów, przygotowują ich pod kątem technicznym do wystąpienia. Oni też prowadzą TEDxWarsawWomen. Mamy na uwadze, że naszym produktem końcowym są nagrania video z wydarzenia. Wszystkie wystąpienia muszą być przedstawione z myślą o tym, że ktoś je będzie oglądał w internecie.

WPM: Co jest wyróżnikiem TEDxWomen na tle innych TEDx-ów?

EP: To jest wydarzenie o kobietach. Wszystkie idee, które są wygłaszane podczas każdej edycji są skierowane do kobiet i mężczyzn. W tym roku hasło przewodnie brzmiało: Showing up – czyli wychodzenie z cienia. Wokół tego krążyły wszystkie wystąpienia. Ucieleśnieniem tej idei jest Aleksandra Przybylska – jedna z mówczyń. Od kilku lat ma łysienie plackowate, kilka miesięcy temu postanowiła odstawić leczenie, zaczęła się mocno udzielać w mediach społecznościowych. Powiedziała, że kiedy zaczęła robić sobie zdjęcia bez peruki, poczuła swobodę i spotkała się z ogromnym odzewem tysięcy osób. Jako organizatorzy TEDxWarsawWomen dajemy na scenie jak najwięcej miejsca osobom, które na co dzień nie występują. Nie szukamy celebrytów. Szukamy idei, którą musimy wręcz wyciągnąć z ludzi.

WPM: Skąd temat – Showing up – w tym roku? Co chcieliście nim powiedzieć? Jest to temat odgórnie ustalany, czy wybieracie go sami?

EP: Jeśli chodzi o TEDx-y to mamy dużo dowolności. Natomiast TEDxWarsawWomen odbywa się razem z TEDWomen w USA, więc temat przewodni jest ustalany z góry. W tym roku TEDWomen odbył się w Palm Springs, podczas naszego wydarzenia łączyliśmy się z ich sceną i pokazaliśmy wybrane przemówienia. Wśród mówców TEDWomen wystąpiła Tarana Burke, która rozpoczęła hashtagiem ruch #metoo.

WPM: Jesteście po udanej konferencji TEDxWarsawWomen 2018. W jakim punkcie się znajdujecie?

EP: Kiedy zaczynałam organizować to wydarzenie miałam obawy, czy będzie nas stać na organizację dobrej jakości eventu. Czy znajdziemy sponsorów. Zgłosiło się wiele firm, które są zainteresowane współpracą z nami. Co więcej, mamy już zakontraktowane wsparcie na kolejną edycję. Firmy deklarują, że chcą brać udział w tym przedsięwzięciu, że to ważne dla ich wizerunku. Chcą być blisko kobiet. Ze wszystkich TEDx-ów, jakie zorganizowałam, to ten kobiecy miał największy odzew. Od początku postanowiliśmy, że nie robimy bardzo dużego eventu np. na tysiąc osób, bo nie ma wtedy networkingu, komunikacji. Nasz limit to 500 osób, bo przy takiej liczbie możemy zrobić moderowany networking w trakcie wydarzenia. A mocno stawiamy na to, żeby na naszych eventach ludzie się poznawali. Wiemy, że nawet po tych wydarzeniach rodzą się biznesy.

WPM: Jak wygląda praca kuratora TEDx?

fot. Tomasz Lempkowski

EP: Wydarzenia TEDx są organizowane niezależnie od centrali. Każdy, kto chce zorganizować taką konferencję u siebie w pracy, czy w szkole, może wystąpić o licencję przez ich stronę internetową. Oczywiście formularz zawiera wiele pytań o to, co wcześniej robiłeś, czy udzielałeś się przy organizacji jakichś wydarzeń. Myślę, że jak już ktoś się decyduje złożyć takie zgłoszenie, to czuje power w sobie, wie, co robi. Na etapie zgłoszenia trzeba przedstawić potencjalnych mówców i przede wszystkim ideę, bo ona jest najważniejsza. Pierwszy mój wniosek na event, który chciałam zorganizować w 2015 roku, spotkał się z odmową. Błędem było podanie wąskiego tematu – innowacje i przedsiębiorczość – to jest obszar, którym zajmuję się naukowo. Dostałam odmowę z informacją, że TEDx-y muszą krzewić szarszą ideę, która łączy wiele branż. Wystarczy spojrzeć na nazwę, która jest skrótem od technologii, rozrywki i designu. W Polsce ludzie myślą, że TEDx to inspiracja. Tymczasem my nie mamy wystąpień z przekazem – możesz wszystko. My musimy mieć fakty, badania naukowe, wiarygodnego mówcę. Idea ma się bronić, być poparta badaniami, historią. Oczywiście zaaplikowałam drugi raz. Zmieniłam, co powinnam, czekałam znowu kilka tygodni na odpowiedź, bo do organizatorów spływają zgłoszenia z całego świata, a w ich biurze, w Nowym Jorku, pracuje zaledwie kilka osób. Za drugim razem otrzymałam licencję.

WPM: Co było potem w takim razie? Od czego zaczęłaś pracę nad przygotowaniem pierwszego swojego TEDx’a?

EP: Pamiętam dokładnie ten moment. Wracałam pociągiem z koncertu Robbiego Williamsa. Otworzyłam maila na telefonie z potwierdzeniem, że otrzymałam licencję. Moja pierwsza reakcja – Jak ja dam radę? To duża odpowiedzialność, bo i marka uznana na całym świecie. Co prawda rozmawiałam wcześniej z kilkoma osobami, wszystkie mówiły, że super by było coś takiego zrobić, no ale nikt się za to nie zabrał. Wrzuciłam posta na Facebooka, że mam licencję, że to robię, zapytałam – kto chce dołączyć. Dostałam duży odzew. Zaczęłam od zespołu. To jest praca non profit, wszyscy pracują wolontaryjnie. Organizacja takiego wydarzenia zajmuje pół roku, z czego cztery miesiące są intensywne, a ostatni jest ekstremalny. Do organizacji tegorocznego TEDxWarsawWomen zgłosiło się jeszcze więcej osób. Również mężczyźni i w ogóle ludzie w różnym wieku i z różnym doświadczeniem zawodowym.

WPM: Ile osób było w zespole przy organizacji tegorocznego TEDxWarsawWomen?

EP: Około dwudziestu. Do tego wolontariusze na wydarzeniu i osoby z teatru. Core team, który koordynuje prace całego zespołu na co dzień, stanowi kilka osób. Nasz zespół łączy niesamowita pasja do szerzenia idei wartych rozpowszechnienia, są to świetni ludzie z którymi praca jest samą przyjemnością.

WPM: Na co dzień zajmujesz się karierą naukową.

EP: Tak. Zajmuję się przedsiębiorczością naukowo. Przede mną za chwilę obrona doktoratu poświęconego przedsiębiorczości międzynarodowej. Poświęciłam go firmom, które od razu na starcie zaczynają działać na arenie międzynarodowej. Jak wyszło z moich badań u tych przedsiębiorców – niezależnie od branży i od kraju, z którego startują – występują wspólne cechy. Przede wszystkim oni ciągle się uczą i stawiają na networking na światowym poziomie. To innowatorzy, ale często nie mają nic wspólnego z technologią. Po obronie doktoratu chcę kontynuować ścieżkę naukową. Zastanawiam się nad tematem związanym z kobietami. Poza tym, jestem trenerem biznesu, prowadzę w firmach szkolenia z wystąpień publicznych.

WPM: Wszystko czym się zajmujesz jest ze sobą mocno powiązane.

EP: Tak. Wszystko co robię jest związane z rozwojem ludzi. Zresztą wszystkich organizatorów TEDx-ów, których miałam okazję poznać – niezależnie czy są z USA, Meksyku, Afryki, Rosji, Chin – łączy ciekawość świata i ludzi. Każdy robi coś dla świata, szuka nowych idei. Każdy wiele robi poza TEDx-em. Wszyscy podróżują po całym świecie i mówią w wielu językach. To mnie nakręca.

Zobacz jeszcze:

INSTAGRAM