WOMENOMICS DAILY NEWS
womenomics
28. Marca 2019

Brak dyskryminacji kobiet zwiększyłby światowe PKB o 6 bilionów $

Ewa Rogala: Zastanowiła mnie i zasmuciła wiadomość, że dopiero w 2098 roku kobiety mają szansę zrównać się z mężczyznami w prawie do decydowania o najważniejszych sprawach w Unii Europejskiej. Niewiele lepiej jest, jeśli chodzi o sytuację kobiet na rynku pracy – jeśli weźmie się pod uwagę dane zebrane przez Bank Światowy, to równość mamy szansę osiągnąć około 2073 roku. Wygląda na to, że jeśli nic nie zmieni się w obecnej polityce, przyjdzie nam czekać jeszcze wiele dziesięcioleci na to, co powinno być normalne.

Henryka Bochniarz: To brzmi jak okrutny żart. Ale bardzo dobrze, że mówi się o tym. Ktoś wreszcie ostrzega, że jeśli nie wprowadzi się instrumentów, które przyspieszą proces, to nierówności będą nadal istniały, bo one same nie znikną. Wiemy, jak to teraz działa: kilka kroków do przodu, kilka do tyłu. Szczerze powiem, że nie jestem wcale pewna, czy ten 2098 rok jest w obecnej sytuacji realny…

Jest pani aż taką pesymistką?

Raczej realistką. Podejrzewam, że po akcjach takich jak #MeToo będzie jakaś reakcja, że kobiety będą miały trudniej. Już mamy takie sygnały. Musimy jednak wykorzystać energię, jaka się pojawiła, powinnyśmy domagać się egzekwowania naszych praw. Nic nie wyniknie z samych deklaracji, z pisania, jakie to kobiety są wspaniałe, mądre i jak to mężczyznom na nich zależy. Tylko w tych krajach, gdzie wprowadzono kwoty, doszło do realnej zmiany, tylko tam kobiety sięgają po więcej. Denerwuje mnie, gdy one same twierdzą, że nie potrzebują specjalnych względów. Oczywiście, jeśli będą dobre, to i tak dojdą na szczyt, ale chodzi o to, by osiągnąć pewną masę krytyczną. Jeśli nie ma jednej trzeciej kobiet na najwyższych stanowiskach w firmie, to te nieliczne, które tam są, zwykle wtapiają się w męskie otoczenie, nie mają aż tak wiele do powiedzenia.

Czy mówi to pani z własnego biznesowego doświadczenia?

Oczywiście. Najczęściej jestem sama w męskim otoczeniu i ciągle toczę walkę. Ponieważ jednak swoją pozycję zajmuję od dawna, mężczyźni wiedzą, jak mają się przy mnie zachowywać, jakiego języka nie toleruję, jakich wymagam standardów. Ale to zostało wypracowane przez lata ciężkiej pracy. Dlatego wyobrażam sobie, co przechodzą kobiety, które dopiero zaczynają swoją karierę. Nie dość, że mają przed sobą wszystkie profesjonalne wyzwania, to jeszcze są narażone na seksistowskie traktowanie albo na wykluczanie z rozmów na pewne tematy. Znamy dobrze metody wykluczania kobiet. Jeśli nie zaczną budować swojej siły, jeśli nie będzie ich więcej, to nadal będzie im bardzo trudno. Jako ekonomistka mówię: to nam się po prostu nie opłaca.

Badania potwierdzają, że firmy, które mają więcej kobiet na stanowiskach najwyższego szczebla, w zarządach, osiągają lepsze wyniki finansowe. Według OECD gdyby do 2030 roku wszystkie państwa świata zlikwidowały zjawisko dyskryminacji ze względu na płeć, światowe PKB zwiększyłoby się o 6 bilionów dolarów. Czysty zysk!

Opłaca się mieć kobiety na stanowiskach menedżerskich. Mają ogromny potencjał, są lepiej wykształcone, a na obecnym rynku pracy ich umiejętności są coraz ważniejsze. Empatia, umiejętność pracy w zespole – to rzeczy, których mężczyźni dopiero muszą się nauczyć, my, kobiety, już to umiemy. Zresztą dotyczy to nie tylko biznesu, ale też polityki czy mediów. W większości redakcji zatrudnionych jest wiele kobiet, ale szefami są zazwyczaj mężczyźni. Tak jest nawet w pismach kobiecych. Nie mówię, żeby mężczyzn eliminować, ale żeby ich dogonić, by wyrównać szanse. Bo teraz są one skandalicznie nierówne. Ktoś może zapytać: czy kobieta będzie wystarczająco profesjonalna? Tak jakby ciągle pytano o profesjonalizm panów. Nie, oni z założenia są profesjonalistami, my kobiety musimy ciągle udowadniać, że jesteśmy. Zwłaszcza gdy kobieta jest młoda i ładna – wtedy pojawiają się wątpliwości, czy aby nie zdobyła swojego stanowiska w jakiś inny sposób.

Podwójne standardy na każdym kroku…

… i to bardzo często wśród samych kobiet. Najgorsze jest to, że w takim duchu wychowywane jest kolejne pokolenie mężczyzn. Widziałam niedawno badania, które potwierdzają zatrważający trend: młodzi mężczyźni z pokolenia ‘millenialsów’, którzy patrzą na swoje walczące o przetrwanie matki, mówią, że chcą powrotu do tego, co było kiedyś. Do tzw. tradycyjnej rodziny, w której matka czekała w domu z obiadem, a mężczyzna pracował i wymagał dbania o „ognisko domowe”. Okazuje się, że bardzo wielu młodych mężczyzn tak właśnie wyobraża sobie wymarzoną rodzinę. W Polsce wtóruje temu poglądowi kościół. I, niestety, sam prezydent. Gdy słyszę, jak mówi, że trzeba obniżyć wiek emerytalny, bo wreszcie „kobiety będą mogły zająć się wnukami i starszymi, schorowanymi rodzicami”, denerwuję się. Mam nadzieję, że Pan Prezydent, kiedy przejdzie na emeryturę, też zajmie się opieką nad wnukami i rodzicami.

W Polsce ciągle pokutuje stereotypowe myślenie, że kobiety najlepiej sprawdzają się w roli opiekunek. Dlatego dominujemy w niektórych branżach, w innych – zupełnie nas brakuje. Jak odwrócić ten trend?

Rzeczywiście, z danych GUS wynika, że kobiety to około 80 procent zatrudnionych w sektorach opieki medycznej i socjalnej oraz edukacji. Blisko 2/3 stanowią również w branżach HO-RE-CA, finansowo-ubezpieczeniowej oraz kulturalno-rozrywkowej. Poza branżą finansową to niestety stosunkowo słabo opłacane stanowiska. A nawet w branży finansowo-ubezpieczeniowej kobiety dominują na stanowiskach doradców klienta, na średnim szczeblu jest ich najwyżej połowa, a w top managemencie nie ma ich prawie wcale. Wśród polskich banków zwykle jeden lub dwa mają na czele prezeskę. A są nawet takie, które nie mają w 10-osobowym zarządzie żadnej kobiety, choć wydawałoby się, że kapitał zachodnioeuropejski w swoich instytucjach finansowych promuje równość płci.

Sytuacja kobiet w biznesie przypomina tę w polityce. Czy dałoby się tu wdrożyć coś na kształt kwot wyborczych?

Postuluję to od dawna. Kwoty na listach wyborczych – 35% – już są, dlatego powinny być również w zarządach i radach nadzorczych. Wtedy kobiety będą miały szanse promować swoje podwładne – kobiety na niższych i średnich stanowiskach. Inaczej trudno będzie zmienić cokolwiek.

Odnoszę wrażenie, że w sprawie równości płci i w kwestii praw kobiet w ostatnich latach wyraźnie się cofnęliśmy. Rząd Prawa i Sprawiedliwości nie jest raczej naszym sojusznikiem…

Wielokrotnie krytykowałam posunięcia polityki gospodarczej i społecznej obecnego rządu. Ponad 100 tysięcy kobiet zostało wypchniętych z rynku pracy przez program 500+. Teraz ta luka jest bardzo odczuwalna przez pracodawców, którym brakuje dobrze wykwalifikowanych pracowników. Proszę mnie źle nie zrozumieć, bo dostrzegam pozytywne aspekty tego programu, niektórym rodzinom, zwłaszcza na prowincji, polepszyły się warunki materialne. Wiem, co mówię, bo większość czasu spędzam na wsi pod Olsztynem. Organizacje kobiece w Polsce sprzeciwiają się konsekwentnie próbom zaostrzenia prawa aborcyjnego w Polsce. Na obowiązujący kompromis próbowano zamachnąć się przy cichym wsparciu rządzącej większości w tej kadencji już kilka razy, ale na szczęście opór społeczny był zbyt duży. Do tego promowanie przez rządzących i niektórych przedstawicieli kościoła modelu tzw. rodziny tradycyjnej, gdzie kobieta zajmuje się domem i dziećmi. Czy wie pani, że Polka wykonuje średnio trzy godziny bezpłatnej pracy dziennie? Te wszystkie obowiązki domowe to też praca, którą musi łączyć z zawodową. I rządzący do tych obowiązków chcą jeszcze dołożyć kobietom więcej zajęć domowych.

Zapowiedziała pani odejście ze stanowiska szefowej Konfederacji Lewiatan – organizacji, którą założyła pani 20 lat temu. Czym będzie się pani teraz zajmowała?

Z Konfederacji Lewiatan nie odchodzę na dobre. W czerwcowych wyborach będę kandydowała na stanowisko przewodniczącej Rady Głównej Lewiatana, bo chcę nadal być blisko tej organizacji i spraw przedsiębiorców. Przychodzi dla mnie czas dzielenia się doświadczeniem i doradzania innym, pozostaję w radach nadzorczych Orange Polska i Fiat Chrysler Automobiles Polska. Od wielu lat angażuję się również w życie społeczności lokalnej w podolsztyńskiej gminie Dywity, gdzie założyłam i wspieram od 15 lat fundację Prymus, która pomaga zdolnym i ambitnym uczniom. Tam spędzam większość czasu i bardzo zależy mi na rozwoju regionu warmińsko-mazurskiego. Z pewnością do tej listy dołączę kolejne aktywności, bo zwykle nie jestem w stanie usiedzieć dłużej w miejscu.

Raport EU Panel Watch dotyczący pozycji kobiet w debatach na temat polityki unijnej

Henry Bochniarz: Vice-President of BusinessEurope, President of Confederation Lewiatan – the biggest Poland’s employers organization, Founder of the Congress of Women (Poland). Former Minister of trade and Industry, former Boeing Central & Eastern Europe CEO, former member of the directors board at Unicredit Italy.

Ewa Rogala: dziennikarka, feministka

Zobacz jeszcze:
INSTAGRAM