WOMENOMICS DAILY NEWS
społeczeństwo
25. Marca 2020

Optymistka z męskim sercem

"Są historie ważne i ważniejsze, tę poznaj koniecznie!" - czytamy na stronie Adriany Szklarz i przytaczamy go, bo trudno o lepsze wprowadzenie do naszej rozmowy.

W 2009 przeszczepiono Ci serce. Dostałaś nowe życie i nową społeczność, z którą się utożsamiasz.

W pewnym sensie "nowe życie", acz nie odbieram tego tak dosłownie. Uważam, że mam nadal to samo życie - moje, tylko tyle, że okupione większym bagażem doświadczeń. Życie, które stało się jedynie wymagającym mentorem. Cierpliwości uczyło mnie ponad 7 lat. To był czas oczekiwania na serce z ogromną wiarą w ludzi i w to, że doczekam transplantacji. Czas nadziei i pokory. Ta lekcja nie była łatwa. Przypadła w jednym z najpiękniejszych i najciekawszych etapów mojego życia, gdy zostałam szczęśliwą matką mojego syna. Po kilku miesiącach życie postanowiło udzielić mi kilka lekcji, na które nie byłam przygotowana. Mam to szczęście, że z natury jestem optymistką i to właśnie pozytywne myślenie trzymało mnie przy życiu. 5 listopada 2009 roku, dzięki drugiemu człowiekowi – mężczyźnie i jego rodzinie, która podtrzymała wolę przekazania narządów do transplantacji po śmierci, rozpoczęłam nowy rozdział w życiu. Piszę go do tej pory i mam nadzieję, że pisać będę jeszcze przez długie lata. Jak każda osoba, dotknięta jakimś traumatycznym doświadczeniem, starałam się szukać ludzi, do których byłam podobna. Ludzi po transplantacjach. Jeszcze przed przeszczepem rozpoczęłam działalność w Stowarzyszeniu "Życie po przeszczepie”. Wspierałam ich swoją osobą przez kilka lat. Jednak pielęgnacja choroby, stawianie jej na pierwszym miejscu przez dużą część społeczności transplantacyjnej, spowodowało, że zostałam samotnym wilkiem, a w zasadzie wilczycą w odwdzięczaniu się za bezcenny dar jaki otrzymałam – życie. Wykorzystuję więc jak najwięcej swojego wolnego czas, a mam go nie wiele, ponieważ na co dzień pracuję w korporacji, by propagować tematy ważne społecznie. Tematy, o których nie mówi się w szkołach. Tematy łamiące przekonania czy stereotypy, a związane z transplantacją czy chorobami serca u kobiet. Choć nie tylko, bo od 2-3 lat coraz mocniej wchodzę w obszar motywacji i inspiracji. Jest tylu zdrowych ludzi. Tyle potencjału. Tyle wspaniałych kobiet, które z jakiegoś sobie znanego powodu, najczęściej w postaci przekonań ograniczających czy stereotypów, tkwią w miejscach w których nie czują się spełnione czy szczęśliwe. Czasami mam wrażenie, że są jak przygaszone, żarzące się ogniska, które potrzebują jedynie podmuchu motywacji i inspiracji, by zapłonąć ogniem swojej siły. By działać, zamiast narzekać, spełniać się, zamiast marudzić. Czynić swe życie wspanialszym. Mam świadomość, że mogę usłyszeć od innych „łatwo ci to mówić”, ale na bazie swoich doświadczeń, wiem, że mimo tego, że droga do satysfakcjonującego życia jest wyboista, to można nią iść i dojść daleko.

Na swojej stronie piszesz: „W Polsce wiele mówi się na temat chorób nowotworowych kobiet. Powstaje mnóstwo programów pomocowych i profilaktycznych. To niewątpliwie bardzo dobre działanie. Niestety, tak niewiele dzieje się w zakresie profilaktyki chorób serca i układu krążenia kobiet. Moim zdaniem to ogromny problem”.

Czy widziałaś kiedyś w reklamie telewizyjnej, aby mężczyzna podawał kobiecie leki na serce? Zawsze jest odwrotnie. A tak budowane reklamy, wzmacniają przekonanie, że najczęstszymi chorobami w Polsce, na które umierają kobiety, są nowotwory. Czy słyszałaś kiedyś o programach profilaktycznych skierowanych do kobiet, poświęconych chorobom niedokrwiennym serca lub układu krążenia? Ja nie. Cieszę się, że jest tak wiele programów wspierających profilaktykę innych schorzeń, bo i sama z nich korzystam, ale zadaję sobie pytanie, kiedy przyjdzie czas na serca? Serca, które symbolicznie są siedliskiem uczuć, serca, o które w niektórych dniach roku można się dosłownie przewrócić, np. w Walentynki. Wchodząc na stronę Głównego Urzędu Statystycznego, dane statystyczne, które tam widzimy mogą wiele osób zdziwić. Oczywiście ilość i rodzaj chorób rozkłada się w zależności od wieku kobiet. Im jesteśmy starsze, tym bardziej znajdujemy się w grupie ryzyka. Nie zmienia to faktu, że o profilaktyce chorób serca Polki też powinny usłyszeć. Usłyszeć, by o te serca, co kochają najbliższych, co dają tyle ciepła, po prostu dbać.

Co różni Twoje dwa życie – przed i po przeszczepie? Z jakiej różnicy najbardziej się cieszysz?

Miało się zmienić zasadniczo jedno: obiecałam rodzinie, że będę więcej odpoczywać i mniej pracować. I kiedy moja mama, pewnego dnia powiedziała mi, że nie dotrzymuję obietnicy, odparłam z całkowitą szczerością i uśmiechem na twarzy: „Mamuś, przepraszam, ale przeszczepiono mi serce, nie mózg, a on robi swoje” (śmiech). Reasumując, mój pracoholizm się nie zmniejszył, ale mam świadomość, że muszę o siebie bardziej dbać, więc co jakiś czas staram się równoważyć pracę i odpoczynek. Po przeszczepie rozwinęła się we mnie duża chęć działania na rzecz transplantologii i donacji oraz uświadamiania polskiego społeczeństwa w tym zakresie. Wychodzę z założenia, że im większą mamy wiedzę, i to w każdej dziedzinie, tym łatwej podejmować nam związane z nią decyzje. Myślę, że to działanie, chęć niesienia wsparcia i pomocy, odziedziczyłam po dziadku społeczniku. Mam nadzieję, że jest dumny z tego co wnuczka teraz robi i jak żyje. Cieszę się z tego, że zauważyłam, że jest coś więcej oprócz pieniędzy, kariery zawodowej i czubka własnego nosa. Jest wartość, jaką możemy dać drugiemu człowiekowi. Jest drugi człowiek. Często biorę udział w różnych formach rozwojowych: spotkaniach, szkoleniach, eventach, webinarach. I to właśnie tam usłyszałam, że człowiekowi najbardziej do szczęścia potrzebny jest drugi człowiek. Im więcej zrobimy nie tylko dla siebie, ale i dla innych, tym poziom naszego szczęścia będzie wyższy. Jest w tym dużo prawdy.

Kobieta z męskim sercem – tak się przedstawiasz…

Tak. Dosłownie i w przenośni. Dosłownie – bo mam męskie serce, które jest moim najwierniejszym przyjacielem, a ja jego najwierniejszą przyjaciółką i wierzę, że ta przyjaźń jeszcze przez wiele lat wyda wiele ciekawych owoców. A w przenośni, ponieważ uważam, że trzeba mieć, tzw. męskie waleczne serce, by móc podejmować strategiczne i odważne decyzje. Taką decyzją była organizacja Ogólnopolskiego Marszu Nordic Walking im.prof. Zbigniewa Religi. Na to, aby nazwać Marsz imieniem Profesora, dostałam zgodę od jego syna. Taką odważną decyzją było też zainicjowanie akcji Nordic Walking of Bornholm, w ramach której jako pierwsza Polka po transplantacji serca wraz z koleżanką Izą, po transplantacji nerki, obeszłyśmy piękną bałtycką perłę – wyspę Bornholm – pokonując 120km i 950m. Jako Kobieta z męskim sercem wspólnie z dwiema wspaniałymi kobietami Kasią i Magdą, zorganizowałyśmy akcję „Życie górą”, podczas której zdobyłyśmy 4.584m n.p.m., pokazując, że to właśnie życie należy stawiać na pierwszym miejscu i to ono ma być górą, nie choroba. Dzięki tym odważnym decyzjom napisałam trzy książki: „Kobietę z męskim sercem”, „Przepis na wspaniałe życie” i „Optymistkę”.

No właśnie jesteś optymistką i starasz się takim podejściem do życia zarazić innych. Tak powstała Twoja ostatnia książka „Optymistka..”

Ten projekt ma dla mnie ogromne znaczenie. „Optymistka – Poradnik pozytywnego myślenia w chorobach serca” wypłynął z mojej ogromnej potrzeby wsparcia wielu tysięcy Polek. W Polsce niewiele dzieje się w zakresie profilaktyki chorób serca i układu krążenia kobiet. Moim zdaniem to ogromny problem. Jak duży i poważny zdałam sobie sprawę, zapoznając się z wynikami raportu „Polki 2013 – zdrowie i jego zagrożenia”, który wydała Fundacja MSD dla Zdrowia Kobiet. Ponad 50% zgonów Polek w ciągu roku spowodowana jest właśnie chorobami niedokrwiennymi serca. Patrząc na statystyki, rozmawiając z wieloma osobami, doszłam do wniosku, iż muszę zacząć działać. Przecież wsparcia potrzebują kobiety chorujące na serce! Wspominając własne chorobowe doświadczenia, brak pomocy psychologicznej na oddziałach kardiologicznych, niewielką ilość organizacji dających oparcie kobietom ze schorzeniami serca, nieumiejętność rozmowy rodziny z chorą, postanowiłam stworzyć specjalny poradnik, który nazywam „kołem ratunkowym”. Przy współpracy z czterema wspaniałymi współautorkami, specjalistkami w swojej dziedzinie: terapeutką psychologii kryzysu, dietetyczką, kardiolożką i prawniczką napisałyśmy OPTYMISTKĘ. Po roku poszukiwań finansów na wydruk tej książki, na swojej drodze spotkałam wspaniałą kobietę Aleksandrę Kowalczyk – linergistkę, która wsparła mnie w rozwiązaniu wyzwania finansującego powstanie poradnika. Dzięki niej i kilkunastu ludziom o wielkich i dobrych sercach, OPTYMISTKA na koniec września 2019 roku ujrzała światło dzienne. Wydrukowałam 4,5 tysiąca egzemplarzy, z czego 4 tysiące książek przekazałam pro-bono do 40 szpitali na terenie Polski, dzięki temu mogły trafić do kobiet leczących się na oddziałach kardiologicznych. Przepełniała mnie satysfakcja, że tak wartościową książkę mogę nareszcie przekazać najbardziej potrzebującym kobietom, które chorują na serce. Książkę można pobrać również z mojej strony internetowej, a następnie wydrukować i podarować kobiecie, która walczy obecnie z przeciwnością losu. Jestem przekonana, że ucieszy się bardziej niż z kolejnego jogurtu czy soku jabłkowego.

Książkę w formie PDF można pobrać ze strony autorki: adrianaszklarz.pl

Zobacz jeszcze:
INSTAGRAM