WOMENOMICS DAILY NEWS
Temat miesiąca
9. Stycznia 2019

W ich przypadku jeden plus jeden równa się sto jedenaście

Women Power Media: Wasza pierwsza reakcja na nasze zaproszenie do rozmowy o sile duetów?

Anna Dąbkowska – Maksym: Super temat! Od samego początku naszej współpracy wiemy, że w duecie siła. To, że się różnimy pod wieloma względami sprawia, że się uzupełniamy. Druga osoba napędza do pracy, do poszukiwań. W duecie też odpowiedzialność dzieli się na dwa. Ta świadomość pozwala radzić sobie lepiej z trudnościami, skoro wiem, że obok mnie stoi Agnieszka.

Jak zaczęła się Wasza współpraca i wspólny biznes ShoutAbout?

Anna Dąbkowska – Maksym: Ja jestem po filologii włoskiej. Jednak na początku mojej kariery zawodowej pracowałam jako stylistka w poczytnej gazecie, co pozwalało mi być blisko mody, która od zawsze była dla mnie szalenie ważna i interesująca. Następnie przyszedł czas, że zostałam mamą dwójki dzieci i całą moją uwagę i energię skupiłam na domu i życiu rodzinnym. Po pewnym czasie pojawiło się poczucie niespełnienia. Oczywiście spełniałam się jako matka, żona, ale nie jako kobieta pracująca. Moje ambicje były niezaspokojone, że nie robię tego, co pragnę i w czym czuję się naprawdę dobra. Z Agnieszką poznałyśmy się sześć lat temu, dzięki naszym dzieciom. Od rozmowy do rozmowy, wspólnych, rodzinnych spotkań, babskich wieczorów doszłyśmy do wniosku, że jest między nami ogromna nić porozumienia, wzajemny szacunek i zaufanie, co warto wykorzystać, tworząc wspólny biznes.

Agnieszka Ściana: Od słowa do słowa wyszły nasze frustracje. Ja pracowałam co prawda cały czas, ale nie byłam z tego zadowolona. Jestem po biotechnologii, przez sześć lat pracowałam w sprzedaży w branży farmaceutycznej, później dwa lata w agencji reklamowej również w sprzedaży, ale związanej z social mediami. Natomiast pasja do mody, dóbr luksusowych była zawsze, nie wiedziałam tylko jeszcze w tamtym momencie, że ta pasja stanie się wkrótce moją pracą na pełen etat.

Połączyła Was frustracja.

Agnieszka Ściana: Przede wszystkim połączyła nas miłość do mody. A to, powiedziałabym, zawodowe niespełnienie w połączeniu z wizją, gdzie chcemy dojść, co chcemy w naszym życiu zmienić, doprowadziło do podjęcia decyzji o biznesie modowym. Na początku myślałyśmy, że będziemy kupować luksusowe rzeczy w super butikach na wyprzedażach za granicą za własne środki z myślą o wstawieniu ich do naszej oferty. Skoro Ania zna perfekcyjnie włoski, zaczęłyśmy od wyjazdów do Włoch.

Anna Dąbkowska – Maksym: Rzuciłyśmy się od razu na głęboką wodę. Pierwszy wyjazd na sześć dni. Nigdy wcześniej nie byłyśmy ze sobą tak długo - 24 godziny na dobę. Machina ruszyła. Codziennie zaczęły nam do głowy przychodzić nowe pomysły. I tak koncept wyewoluował. Stwierdziłyśmy, że nie możemy poświęcać na wyjazdy aż tyle czasu i kupować towaru za własne środki. Dotarłyśmy do kobiet, które kochają produkty luksusowe, ale wolą kupować je w okazyjnych cenach. Okazało się też, że koleżanki i koleżanki koleżanek mają w szafach wiele pięknych, ekskluzywnych rzeczy, którym chcą dać drugie życie. Musiałyśmy połączyć te dwie strony. Stwierdziłyśmy, że w Polsce mamy wszystko. Tak powstała potrzeba miejsca, butiku stacjonarnego, w którym klienci mogliby nas odwiedzić. Sprzedając torebkę za trzy - pięć tysięcy, musisz zapewnić odpowiednie otoczenie. Zaczęłyśmy trzy lata temu od małego butiku na Mokotowie, a trzy miesiące temu, z potrzeby większej przestrzeni, przeniosłyśmy się do zabytkowej willi przy ulicy Ursynowskiej, by tu móc jeszcze godniej zaprezentować nasz produkt.

Agnieszka Ściana: Zwłaszcza że konkurencja jest duża i rośnie. Poza tym, Polki się bogacą. Zaczynamy nadrabiać lata zamknięcia za żelazną kurtyną, co przekłada się na wzrost popytu na dobra luksusowe. Potrzeba takich komisów jak nasz jest gigantyczna zarówno dla grupy kobiet, które chcą się pozbyć jednej z wielu swoich torebek Chanel, jak i dla tych, które kochają produkty premium, ale wolą je nabyć w okazyjnej cenie. My spełniamy marzenia jednej i drugiej grupy. To jest nasza misja. Obie strony są szczęśliwe. Rynek dóbr luksusowych jest odporny na kryzys, mam wręcz wrażenie, że im gorzej, tym lepiej. Taki zakup to forma gratyfikacji. Nawet jeśli na kredyt, to jednak chcemy sobie dać coś extra.

Klientka przychodzi do Was, trzyma tę upragnioną Chanelkę i co wtedy słyszycie?

Anna Dąbkowska – Maksym: Różnie, ale faktycznie kobiety się nam często zwierzają.To wspaniałe uczucie móc spełniać marzenia klientek, widzieć to szczęście, a nawet łzy wzruszenia, bo temu zakupowi towarzyszy pewna historia, która niesie ze sobą konkretne emocje. Prawdę mówiąc, podczas tej trzyletniej współpracy, udałoby nam się zebrać fantastyczny materiał na książkę o emocjach, jakie towarzyszą nam, kobietom, podczas zakupów.

Tę torebkę Chanel Polki kupują same sobie, czy wybierają sobie jako prezent np. od partnera? Jaka jest proporcja?

Agnieszka Ściana: Ogromna większość naszych klientek to ciężko pracujące kobiety, które mają swoje biznesy, pracują w nieziemsko ważnych miejscach. Są naszymi stałymi klientkami w myśl filozofii - work hard, buy hard. Piastują poważne funkcje, dotarły tam dzięki ciężkiej pracy. Są niezależne.

Anna Dąbkowska – Maksym: Faktycznie większą radość sprawia im świadomość, że mogą sobie kupić torebkę za własne, bardzo ciężko zarobione pieniądze, do czego nie potrzebują zgody męża/partnera, a ewentualnie ich rady, czy dokonany wybór jest rzeczywiście udany.

Pewnie nie wiek, czy miejsce zamieszkania, ale wartości i styl życia łączą Wasze klientki?

Agnieszka Ściana: Zdecydowanie tak. Mamy klientki z całej Europy. W różnym wieku, różnej narodowości. Są studentki, lekarki, psycholożki, kobiety biznesu, mężatki, singielki. Wszystkie łączy zamiłowanie do mody i piękna.

Jeden plus jeden w przypadku zgranego duetu równa się jedenaście?

Anna Dąbkowska – Maksym: Myślę, że tak. My wszystko robimy same. Od sprzątnięcia butiku, po kontakt z klientami, robienie zdjęć i wysyłkę paczek. Każdą żarówkę i przysłowiową śrubkę w tym miejscu wkręciłyśmy osobiście, więc może to nawet jest i 111. Zwłaszcza że do wszystkiego doszłyśmy same, bez znajomości, za to ze wsparciem naszych mężów. Pierwszą torebkę Chanel kupiłyśmy do butiku za własne pieniądze, by podnieść poziom sprzedawanych produktów i wzbudzić zaufanie u potencjalnych klientek.

Kiedy zatem był ten moment przełomowy, że to poszło?

Agnieszka Ściana: Sukces w takiej branży wymaga czasu. Wypracowałyśmy to naszą empatią, uśmiechem, rzetelnością. Do wszystkiego dochodziłyśmy same, ciężką pracą, wiedzą a przede wszystkim pasją. Tu nie było drogi na skróty. To nie lada wyczyn zmotywować klientkę, żeby kupiła zdalnie na podstawie zdjęcia, które widzi na Facebooku torebkę za 3 - 5 tysięcy złotych od dwóch dziewczyn, których nie zna. Zadziałała też poczta pantoflowa i to, że my się znamy na rzeczy. Umiemy powiedzieć, że torba jest oryginalna i co o tym świadczy, albo że taka nie jest. Sprzedajemy oryginalne rzeczy i musimy potrafić wytłumaczyć klientkom, na co zwrócić uwagę przy ich weryfikacji. Dziś, po trzech latach działalności, wstawiamy zdjęcie nowej rzeczy w butiku i ona znajduje nabywcę w dwie sekundy. To nas nakręca. Podobnie jak to, że nasza praca daje nam możliwość poznawania ogromnej liczby ludzi, z różnych branż, z którymi nawiązujemy z czasem przyjaźnie.

Anna Dąbkowska – Maksym: Zgadzam się z Agnieszką w 100%, a nawet pozwolę sobie na stwierdzenie, że te znajomości są bardziej wartościowe aniżeli dotykanie i obcowanie z luksusowymi produktami, których u nas niemało.

Od miłości do mody do miłości do ludzi?

Agnieszka Ściana: Tak. Poza tym, uprawiamy owocny networking. Jeśli wiemy, że jakaś klientka potrzebuje specjalisty od czegoś, a mamy w naszej sieci klientkę, która się tym zajmuje – to je łączymy. I to działa.

Wiemy już, że połączyła Was moda, a czy się czegoś bałyście? Czy z jakimiś mitami się musiałyście skonfrontować?

Anna Dąbkowska – Maksym: Nie miałyśmy wcześniej doświadczenia ze wspólniczkami i własnym biznesem, więc ciężko powiedzieć. Powiem Wam co było dla mnie ważne. Na Agnieszkę patrzyłam z poziomu podobieństw wartości - że ma rodzinę, dwójkę dzieci tak jak ja, że jest ciepła, otwarta, bardzo koleżeńska, umie słuchać i wesprzeć. To wszystko sobie analizowałam w głowie, choć niewątpliwie w podjęciu tematu współpracy pomogły mi przegadane godziny, podczas których poczułam, że mam obok siebie wspaniałą, piękną, silną kobietę, z którą warto zbudować nasz nowy zawodowy „świat” z nadzieją, że da nam powód do dumy, spełniania się i oczywiście, o czym nie można zapomnieć, własne, ciężko zarobione pieniądze.

Agnieszka Ściana: Ja się bałam, że jeśli to nie wyjdzie, to się zawali nasza znajomość. Powszechnie wiadomo – tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze – kończą się wszelkie sentymenty. Ale potem pomyślałam, że Ania jest dobrym człowiekiem, a jeśli wchodzi się w biznes z dobrym człowiekiem, to jego zestaw cech moralnych nie pozwoli skrzywdzić mnie jako człowieka.

Macie podział obowiązków w pracy? On był ustalony od początku, czy się wyklarował w toku współpracy?

Agnieszka Ściana: Od początku było wiadomo, że ja się znam na sprzedaży i promocji przez social media, więc siłą rzeczy wzięłam to na siebie. A z uwagi na Ani ekstrawertyczność i zaufanie, jakie wzbudza, ona zajęła się bardziej działką kliencką. Dziś tych klientów jest tak dużo, że ja również zajmuje się ich obsługą i kontaktem z nimi, ale mamy podział, która których klientów obsługuje. Dopasowujemy to charakterologicznie.

Anna Dąbkowska – Maksym: Dodam jeszcze to, że rozumiemy się bez słów, czasem wystarczy spojrzenie i wiemy o co chodzi, to bardzo ważne we współpracy umieć odczytać w odpowiednim czasie i miejscu myśli wspólniczki.

W czym się czujecie ekspertkami?

Agnieszka Ściana: W autentyfikowaniu produktów.

Anna Dąbkowska – Maksym: Agnieszka jest w tym świetna. Dużo mnie nauczyła. Ta eksperckość jest naszą ogromną siłą. Zapracowałyśmy tym na to, co mamy. Szczycimy się, że u nas wszystkie rzeczy są oryginalne. Za nami lata wytężonej pracy, żeby to osiągnąć.

Ile luksusowych torebek przechodzi przez Wasze ręce miesięcznie?

Anna Dąbkowska – Maksym: Dobre kilkadziesiąt.

A najdroższa torebka, jaką sprzedałyście?

Agnieszka Ściana: Birkin Hermes, za 43 tysiące złotych.

Anna Dąbkowska – Maksym: Ale najdroższy produkt, jaki udało nam się sprzedać, to nie była torebka, a zegarek Rolex z różowego złota za ponad 90 tysięcy.

A najbardziej pożądana torebka?

Agnieszka Ściana: Louis Vuitton Pochette Metis. Torebka, na którą w butiku Louis Vuitton lista oczekujących wynosi ponad 200 osób. Stąd też mnóstwo pytań o ten model u nas. Jeśli ten model pojawia się u nas w showroomie, znajduje nabywcę w kilka sekund.

ShoutAbout Warsaw to największy, stacjonarny komis produktów luksusowych w Warszawie. To miejsce jest odzwierciedleniem duszy i marzeń dwóch kobiet, które postanowiły dać ujście swojej pasji, jaką jest moda. Zbierając doświadczenie w branży modowej i social media, z pełnym przekonaniem i zaangażowaniem postanowiły podzielić się swoją wiedzą poprzez oferowanie najciekawszych i wyselekcjonowanych propozycji z działu mody PREMIUM, które zdobią wybiegi najbardziej prestiżowych Domów Mody na świecie. Tak właśnie narodziło się ShoutAbout, którego celem jest przybliżyć swoim klientkom świat oryginalnych marek odzieżowych oferowanych w bardzo atrakcyjnych cenach.

Zobacz jeszcze:
INSTAGRAM